PiS chce bić dzieci

Choć oficjalna nazwa konwencji brzmi „Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”, to w praktyce w żaden sposób nie chroni ona kobiet przed przemocą. Wszystkie jej dobre zapisy już wcześniej funkcjonowały w polskim prawie. Konwencja wręcz szkodzi, błędnie identyfikując źródła przemocy, co utrudnia przeciwdziałanie temu zjawisku oraz traktuje czynniki ochronne jako zagrożenia. Konwencja milczy na temat rzeczywistych źródeł przemocy, jakimi są: rozpad trwałych struktur społecznych (zwłaszcza rodziny), uzależnienia od alkoholu, narkotyków i pracy, rozluźnienie moralnych norm społecznych, seksualizacja dziewcząt i kobiet oraz trywializacja przemocy w przekazie medialnym, sprowadzając przyczyny jedynie do utrwalanej w kulturze nierówności między płciami.

Wszystkie szanujące się portale zamiast napędzać nagonkę znowu na PiS (czyli na pewno nie Newsweek, Gazeta – klasyka debilizmu) wiedzą, że konwencja Stambułska to tak naprawdę groźna ideologicznie i narzucona na nas przez mocno lewacką UE regulacja prawna, która zdecydowanie nie pasuje do aktualnego stanu polskiego społeczeństwa. U nas problemy sa inne niz mówi o nich konwencja, a przez to że ona istnieje mamy ograniczone pole walki z typowymi patologicznymi sytuacjami w polskich domach. Polskie prawo w zupełności wystarczy aby poradzić sobie z tymi problemami i zadbać o bezpieczenstwo przede wszystkim kobiet i dzieci. Pozbycie się tego dodatkowego kożucha z UE ułatwi egzekwowanie i tworzenie prawa na naszym terenie stosownego dla bieżącej sytuacji. To nie jest nic nowego, że za pięknymi słowami lewicy stoją regulacje prawne szkodliwe dla społeczeństwa, które bezrefleksyjnie łyka tę propagandę.

Mamy 2020 rok, mówienie że powróci bicie kobiet w domach to największa głupota jaką można strzelić w towarzystwie.

Anty-Lewak